Żyć i pracować na Słowacji – Bratysława oczami Anety

Aneta Adamczyk to certyfikowany manager projektów z 10-letnią praktyką w zarządzaniu multi-lokowanymi zespołami w obszarze finansów i ubezpieczeń. Absolutna fanka ideologii agile. Entuzjastyczna Scrum Master praktyk. Ponad dekadę temu zdecydowała się rozpocząć przygodę zawodową poza granicami Polski - w Bratysławie. Jak się okazało również prywatną! Wraz ze swoim partnerem osiadła tam na stałe. W wywiadzie z Korposfera odkrywa przed nami mnóstwo ciekawych informacji o życiu i pracy na Słowacji.

Aneta, na Słowacji mieszkasz już ponad 10 lat. Przeniosłaś się z powodu pracy. Co Cię w tamtym czasie do tego zmotywowało? Sama możliwość wyjazdu? praca w strukturach dużej korporacji?

Motywacja wypłynęła z pobudek tak  prywatnych (zmiana otoczenia, i krajobrazu) jak też profesjonalnych - zupełnie nowe wyzwanie zawodowe. Z jednej strony praca w ogromnej korporacji założonej jeszcze pod koniec 19go wieku, a z drugiej możliwość uczestnictwa w tworzeniu nowej struktury zupełnie od początku. 

Jak to się stało, że zostałaś na tak długo? 

Jak dla większości z nas... tymczasowe rozwiązania okazują się być tymi najtrwalszymi. Początkowo planowałam zostać na Słowacji rok. Potem 2 lata. I tak już... 11 lat. 2 lata temu wspólnie z partnerem kupiliśmy tutaj dom. Zatem teraz Słowacja jest naszym miejscem.

Po takim długim czasie na pewno masz duże doświadczenie i poczyniłaś wiele obserwacji. Czym się różni praca na Słowacji od pracy w Polsce, z czego wynikają ewentualne różnice - z innej kultury, zwyczajów itp.?

Żyjemy w czasach gdzie strefy czasowe i szerokości geograficzne nie stanowią barier. Coraz więcej ludzi (w każdym wieku) postanawia spróbować swoich sil i szczęścia w różnych częściach świata. Kiedy ja podejmowałam decyzję o przeprowadzce na Słowację, jak wielu innych uległam stereotypowi, ze przecież jesteśmy sąsiadami, ze Tatry mamy wspólne, że język też jest bardzo podobny. I to wszystko jest prawda. Nieprawda jest natomiast, ze niczym się od siebie nie różnimy. Moim skromnym zdaniem duży wpływ na to jak Słowacy jako naród postrzegani są przez obcokrajowców dziś ma historia Słowacji. Jest to mały kraj, zupełnie niepodległy dopiero od "aksamitnego rozwodu" sformalizowanego w 1993 roku. W związku z zupełnie niedawno uzyskana suwerennością Słowacy wciąż odczuwają potrzebę jej podkreślania, co jest zrozumiale, ale niekiedy trudne do zrozumienia dla turystów bądź ekspatów z krajów z długą historia demokracji. Aby być obiektywnym, cudzoziemcom wcale nie jest tutaj łatwo. Pierwsze zderzenie to wizyta w urzędzie dla cudzoziemców, gdzie każdy planujący pozostać na Słowacji dłużej niż krótka wizyta turystyczna, ma obowiązek rejestracji. Oprócz kolejek, procedur największym wyzwaniem jest język, gdyż pracujący tam urzędnicy władają jedynie słowackim. Gdyby nie pomoc zabezpieczona przez pierwszą firmę, w której pracowałam, moja wizyta zakończyła by się totalnym fiaskiem. A i to, pomimo faktu, ze dla obywateli EU wymagania i procedury są zdecydowanie uproszczone, a i językowo zdecydowanie więcej rozumiałam niż koledzy z innych krajów.

W pracy pierwsza różnica, którą zauważyłam było to, ze słowaccy koledzy chodzą, a nie biegają. Spotkania są również mniej emocjonujące. Troszkę gorsza strona medalu jest fakt, ze w sytuacji kryzysowej pozostają raczej pasywni. Podczas gdy ja walczę się i miotam, koledzy wyciągają mnie na kawę ze słowami: spokojnie, jutro tez jest dzień i tez jest praca. Po tych latach spędzonych tutaj uznaje..., ze maja racje 🙂 A, i jest jeszcze... lunch, o 11:30 biura pustoszeją na co najmniej godzinie. Żadnych kanapek jedzonych w biegu, bądź nad klawiatura. Nie ma takiego biznesu, który da się przeprowadzić na pusty żołądek.

Starówka w Bratysławie

Polski i słowacki to jak by nie patrzeć podobne języki. Z pomocą rąk w zasadzie można próbować się dogadać każdy w swoim. Ale to oczywiście jakiś półśrodek. Ty podjęłaś wyzwania, nauczyłaś się tego języka i świetnie się nim posługujesz. Czy to niezbędne aby odnaleźć się w tym kraju, zwłaszcza w kontekście zawodowym?

Pierwsze zderzenie z językiem. Bardzo szybko przekonałam się, że to, że mniej więcej rozumiem kolegów nie oznacza bynajmniej, że umiem posługiwać się językiem słowackim. Jako osoba z natury lubiącą się uczyć - postanowiłam nauczyć się języka. Tym bardziej, że nikt z moich znajomych nim nie władał. I tutaj było wielkie moje zdziwienie: bo choć brzmieniem podobne, gramatycznie nasze języki nie są już tożsame. Po jakichś 6 miesiącach intensywnej nauki usłyszałam od koleżanki Słowaczki: Jak Ty mówisz po polsku to ja Cie jakoś rozumiem. A ja na to: to było po Słowacku 🙂 

Jednak umiejętność posługiwania się językiem zdecydowanie skraca dystans i ułatwia pracę. W większości korporacji językiem oficjalnym jest angielski, który dla większości pracowników jest jerzykiem drugim, bądź trzecim (po węgierskim, który przy granicy jest używany na równi ze słowackim). Władanie słowackim powoduje naturalne przełamanie lodów.

W życiu prywatnym przydaje się nawet bardziej, gdyż w ciągu tych 11 lat nie spotkałam elektryka, który mówi po angielsku.

Bratysława nocą

Jakie są Twoje doświadczenia dotyczące samego życia w Bratysławie. Jacy są ludzie? – jeśli w ogóle można generalizować - co Cię ujmuje? co lubisz?

Generalizując, w Bratysławie żyje się bardzo przyjemnie. Jest to mała stolica, gdzie tak na prawdę wszędzie jest blisko. Starówkę można obejść wolnym krokiem w godzinie, a mimo tego wszyscy nasi znajomi wciąż lobia tam wraca, choć co roku wygląda mniej więcej tak samo 🙂

Druga wielka zaleta małego miasta jest brak korków. Co prawda jest to kwestia percepcji, bo dla urodzonych Bratysławian 15 minut w aucie to zdecydowanie zbyt wiele. Dla ekspatów to istny raj. Mieszkam pod miastem i dojazd do pracy zajmuje mi mniej niż pół godziny.

Kolejna zaleta jest położenie Bratysławy. Nigdy wcześniej nie mieszkałam w miejscu, z którego wszędzie mam tak blisko. Wiedeń - 50 km, Budapeszt 200 km, Praga 300 km. Zima alpejskie stoki po 1,5 godziny jazdy. Chorwackie morze 5 godzin i już rozkładasz ręcznik. Wenecja 6 godzin w aucie i dołączasz do karnawału. W ubiegłym roku władze Słowacji podpisały list intencyjny na budowę hyperloop. Jeśli projekt zostanie zrealizowany trasę z Bratysławy do Wiednia pokonamy w ... 8 minut. 

Rozglądając się po bliskiej okolicy, Bratysława położona jest u podnóża małych Karpat. Samo miasto jest bardzo zielone, ale okolice są zniewalające. Bardzo dużo tras rowerowych i piękne tereny, zarówno na weekendowe wypady rodzinne jak i dla dużo bardziej wymagając. 

Czy jest coś co mogłabyś poradzić osobom poszukującym pracy na Słowackim  rynku, tym którzy planują się tu przenieść i zamieszkać - na trochę, a może na stałe..

Jesteśmy sąsiadami, ale nie jesteśmy tacy sami. Słowacki brzmi śmiesznie? Polski Słowakom tak samo. 

Chcesz spróbować sil w międzynarodowej korporacji? Słowacja (bo nie tylko Bratysława, ale również Koszyce) to świetne miejsce, na start. 

Nie lekceważ przepisów. Lepiej 3 razu sprawdzić, bo słowackie urzędy nie SA przyjazne, szczególnie obcokrajowcom.

I na koniec... knedle są czeskie, zamów haluszki 🙂

Sylwia