W korpo – klnie się czy się nie klnie?

Przeklinanie to rzecz ludzka. A że dużo czasu spędzamy w pracy to i tu się to zdarza. Naturalnie jakby podejść do tematu w sposób profesjonalny -€“ to się nie godzi. No i na pewno się nie godzi rzucić mięsem na pierwszym spotkaniu z firmą, z którą mamy zamiar negocjować kontrakt, czy podczas obsługiwania klienta -€“ jeśli takie jest nasze zadanie. „Może pan się nie pierdolić z tymi rubrykami tylko je przekreślić i wypełnić jedynie druga stronę”. No przecież  klient by dostał fioletowych obwódek.  🙂

Kląć czy nie kląć oto jest pytanie.

Kląć czy nie kląć oto jest pytanie?

Na co dzień wszystko zależy od miejsca i zespołu z którym pracujemy. Czasem to dość subtelne. Znam osoby, które źle się czują w towarzystwie osób które klną. Po prostu je to razi. Gdy są asertywne zwrócą dyskretnie uwagę – co z tym zrobimy zależy od nas.  Choć wydaje mi się, że rażące nadużywanie  formy wyrazu jakim są przekleństwa jest raczej niespotykane w dużych firmach, zawsze funkcjonuje jakaś kultura organizacyjna.. Natomiast wiadomo, że zdarzają się sytuacje w pracy kiedy panuje napięcie i trzeba je jakoś rozładować. I wtedy przyjemnie jest bluzgnąć sobie pod nosem i ulżyć. Albo podczas burzliwego omawiania tematu ze współpracownikami, podkreślić że coś się spierdol…, albo że to do ch.. nie podobne. Czasem jak się tak razem poprzeklina to umacnia się  wspólnota i nastaje oczyszczenie z napięcia wywołanego stresującą sytuacją. Fajnie jest też poprzeklinać z szefem -€“ to dopiero zbliżenie. Stajemy się prawie równi sobie! Choć z reguły to najlepiej jak szef bluzgnie pierwszy -€“ a my dopiero wyczujemy, że droga wolna. Paradoksalnie osoby które nie mają zahamowań przed  przeklinaniem mogą być też postrzegane jako bezpośrednie i szczere, a przez co bardziej wiarygodne. Skoro nie ma obaw, żeby sobie bluzgnąć to znaczy, że powie uczciwie co sądzi na konkretny temat. A czy to prawda? Być może.

Generalnie to sytuacje z przeklinaniem podzieliłabym na takie:

-przeklinanie „pod nosem” -€“ nie zdarzyło Wam się czegoś robić i rzucić po cichutku  mięsem w stronę komputera? Jak po cichutku to  w ogóle nikomu nie szkodzi

– przeklinanie podczas pracy  w zespole – tutaj swobodnie w swoim zespole jeśli zespół zgrany i nadaje na tych samych falach. Jeśli nie – do rozważenia

-przeklinanie podczas spotkań wewnętrznych -€“ umiarkowanie, zależy też na jakim poziomie spotkanie, czasem drobne przekleństwo może rozładować napięcie  – do wyczucia.

– spotkania z klientem zewnętrzym, pierwsze lub rzadkie – nie polecam, a jeśli spotykanie to obsługa klienta to wykluczone

– spotkania nieoficjalne pracowników, wyjazdy, „na papierosie” – dlaczegóż by nie. Łatwiej można się zintegrować, nieludzkie na co dzień twarze mogą zyskać ludzkie oblicze.

Gdzieś w necie przeczytałam zdanie „Naukowcy z University of East Anglia udowodnili, że nagminne przeklinanie w pracy bardzo podnosi morale w zespole. Wpływa ono nie tylko na tworzenie dobrych relacji między współpracownikami i silnych więzi pomiędzy nimi, lecz także na łatwiejsze wyrażanie własnych uczuć”

 

Sylwia