Pracując w korpo – trzeba dzielić się wiedzą

OPINIEPRACOWNICY O KORPORACJI

Opublikowano przez:

Tak jak to ustaliliśmy we wpisie o zmianach czyli „W kopro nie należy być opornym” – w korporacji ciągle coś się dzieje. Ludzie awansują, odchodzą, zmieniają zakresy obowiązków, rodzą dzieci, przychodzą na staże itd. itp. Siadają za biurkiem i czekają – aż ktoś ich wdroży w nowe obowiązki, opowie, pokieruje. Ktoś taki przecież z reguły jest. Nawet jak jesteś doświadczonym specjalistą, jakoś musisz się wdrożyć w nowe realia – systemy, organizację. Suche regulaminy i procedury nie zawsze wystarczą. Pomijając okres niemowlęcy – gdy tylko otwieramy buzię i przyjmujemy – to trzeba przyznać, że dość sporo czasu spędzamy w obu tych rolach.

Dobrze jest trafić na dobrego nauczyciela, takiego któremu zależy abyśmy zrozumieli. Są też tacy, którzy nie mają daru tłumaczenia – tutaj czasem pozornie proste informacje mogą finalnie oznaczać zupełnie coś innego niż nam się wydawało. Są tez tacy, którzy wiedzą – ale nie powiedzą. Wydaje im się, że posiedli tajną wiedzą i ta świadomość buduje ich poczucie przewagi nad innymi.

Ale i rola nauczyciela nie jest prosta. Tłumaczenie to odpowiedzialna i wyczerpująca sztuka. Niekiedy może być nawet flustrująca z kilku powodów:

  • brakuje nam czasu na nasze własne obowiązki – a tu trzeba jeszcze koledze/koleżance poświęcić czas
  • osoba, której tłumaczymy mówiąc kolokwialnie „nie kuma”. Jest to tragiczny przypadek. Nie życzmy sobie takich. Można wypluć flaki i zostawić je nawet biurku i to też nie pomoże.
  • fluktuacja na danym stanowisku jest tak duża, że nasze wysiłki zdają się być syzyfowe i zniechęcają. Sens życia można zgubić.

Takie to koło zamknięte, toczy się bez końca. Kiedyś przeczytałam gdzieś pewne zdanie, nie wiem jak brzmiało w oryginale ale coś w stylu: „najlepiej wspominać będziemy osoby, od których najwięcej żeśmy się w życiu nauczyli” W życiu – to chyba i w pracy. Zgadzacie się z tym?