Praca we Francji? Czemu nie! Kasia o podjęciu wyzwania, przeprowadzce i nowym środowisku.

Katarzyna Darniewska - Od lipca 2016 Dyrektor Biznesowy w Projekcie ERP, Grupa ADEO we Francji w Ronchin. Obecnie pracuje w zespole procesów finansowych. Odpowiada za:

- wdrożenie zasad zarządzania danymi, tak, aby ich jakość pozwalała na efektywne podejmowanie decyzji, rzetelną sprawozdawczość i produktywność zespołu

- koordynację procesów przekrojowych, które mają styczność z finansami np. wycena zapasów, rozliczenia z dostawcami, itp.

Pracuje w centrali firmy, często podróżując do krajów, gdzie prowadzona jest działalność operacyjna spółki.

https://www.adeo.com/pl/activites

ADEO prowadzi działalność głównie w branży DIY. Ma 14 marek w 12 krajach. W Polsce znana z takich marek jak: Leroy Merlin oraz Bricoman. Obroty za 2016 to 19,1 mld EUR.

Kasia, pracowałaś dla francuskiej marki Leroy Merlin w Polsce przez ponad 10 lat, teraz od ponad roku mieszkasz i pracujesz we Francji, aby wspierać firmę w jej rodzimych stronach. Jak do tego doszło?

Na początku lat 2000 umiejętność posługiwania się językiem francuskim wśród absolwentów uczelni była sporadyczna. Moja znajomość tego języka pozwoliła mi dołączyć do zespołów właśnie wprowadzanych na polski rynek pierwszych francuskich marek.

W Leroy Merlin miałam okazję pracować w różnych działach: zarządzania projektami, finansowym, audytu wewnętrznego.

Z dumą wspominam jednak moje ostatnie dwa lata w Polsce, kiedy to rozpoczęłam wewnętrzny moduł szkoleniowy "Zig Zag". Jest to trwający około dwóch-trzech lat program, w którym zmieniając stanowiska co około rok, można poznać codzienne obowiązki w poszczególnych działach firmy. Uważam, że jest to bardzo skuteczny sposób, aby w pragmatyczny sposób proponować zmiany oraz usprawnienia procesowe. Pracowałam wtedy jako Kontroler Zarządzania w sklepie oraz Kontroler Zarządzania w Centrali Zakupów.

Tuż po tym doświadczeniu zaproponowano mi udział w międzynarodowym projekcie.

Jakie warunki trzeba spełniać, aby pracodawca umożliwił takie przeniesienie? Domyślam się, że język był jednym z nich?

Znajomość języka, w tym wypadku francuskiego, jest po prostu niezbędna. Podczas komunikacji z pracownikami z innych krajów przydatny jest także angielski. Mam też supermoc - posługuję się biegle jednym z najtrudniejszych języków świata - polskim 🙂

Wzięłam udział w rekrutacji po namowach bezpośendniego szefa, oraz Dyrektora Finansowego. Odbyła się oczywiście też rozmowa sprawdzająca kompetencje z Działem Kadr ADEO i nowym szefem. Zapoznałam się też z 'Kartą MOBILITY', aby poznać warunki przeniesienia do Francji.

Muszę przyznać, że ADEO ma już bardzo duże doświadczenie w relokacji pracowników pomiędzy rynkami, na których prowadzi działalność. Przeniesienia nie następują tylko w jedną stronę, gdzie delegowani są pracownicy spółki matki do poszczególnych krajów z gotową receptą na prowadzenie biznesu, ale także jest to import pracowników do spółki matki.

W pracy spotykam się z koleżankami i kolegami z Brazylii, Włoch, Hiszpanii, Rosji i Polski.

Nie wyjechałaś sama. Z całą rodziną. To poważna decyzja. Jakie były wasze obawy? Jeśli jakieś były?

Oczywiście że były obawy. Dostosowanie się do życia w nowym kraju, nowy dom, nowa praca, nowa szkoła dla dzieci, różnice kulturowe, utrata kontaktu z rodziną, z przyjaciółmi naszymi i naszych dzieci, bariera językowa, bezpieczeństwo, rozstanie męża z dotychczasową pracą, którą uwielbiał.

Przez rok przygotowywaliśmy się do wyjazdu: rozmowy z dziećmi, intensywna nauka języka francuskiego i angielskiego (dzieci są w szkole międzynarodowej z wykładowym francuskim i angielskim), rozmowy z Polkami, które przede mną wyjechały do Lille.

Roczna nauka francuskiego dla męża i dzieci zderzyła się z żywym językiem ulicy i rozmów potocznych. Dla usprawiedliwienia lingwistycznych umiejętności rodziny, muszę dodać iż mieszkamy w rejonie gdzie bardzo popularna jest lokalna gwara - Chti, możemy to porównać do mowy kaszubskiej. Próbkę tego języka można zobaczyć w filmie "Jeszcze dalej niż północ".

Obawy utraty kontaktu z bliskimi nam osobami były nieuzasadnione, mam wrażenie, iż drzwi naszego domu się nie zamykają, co nas wielce raduje.

Co firma zapewnia na miejscu? Czy pomaga np. w organizacji szkoły dla dzieci?

Program MOBILITY w ADEO dostarcza pakiet, nazwijmy go "socjalny" dla relokowanych pracowników i ich rodzin. W jego skład wchodzi pomoc w znalezieniu szkoły dla dzieci, wynajęciu domu czy mieszkania, organizacja przeprowadzki, nauka języka dla członków rodziny, rozliczenia podatkowe itp.

Jestem wraz z rodziną, pod wielkim wrażeniem, jak bardzo bezboleśnie przebiegła przeprowadzka. Nie mieliśmy wcześniej doświadczenia z międzynarodowymi przeprowadzkami, jednak wybrana firma spowodowała, że czuliśmy się bezpieczni. Temat bezpieczeństwa także zawodowego - po skończonym kontrakcie firma daje gwarancje zatrudnienia w Polsce.

W ADEO są osoby, które na co dzień zajmują się wsparciem ekspatów. Mam komu zadać pytanie, wiem, że dostanę odpowiedź i wsparcie. To daje duże poczucie komfortu.

Jak przyjęli Cię nowi współpracownicy? Czy już wcześniej z nimi pracowałaś czy wkroczyłaś całkiem w nieznane?

Przez 10 lat pracy w Leroy Merlin poznałam wielu z moich przyszłych współpracowników. Część zobaczyłam już pierwszego dnia w nowej pracy. Nie była to podróż zupełnie w ciemno, atmosfera pracy jest bardzo otwarta.

Czy było coś co cię zaskoczyło w nowym środowisku pracy, do czego ciężko Ci przywyknąć?

Klawiatura! Francuski układ klawiatury to nie jest standardowe QWERTY ale AZERTY, część klawiszy jest w innych miejscach niż przywykliśmy. Taki układ działa we Francji i w Belgii. Można przywyknąć... ale łatwo nie było. Teraz trudniej mi się pisze na klawiaturze polskiej.

Słyszałam z kilku źródeł, że podobno Francuzi mają niekończące się przerwy na lunch w ciągu dnia, co skutkuje przesiadywaniem w pracy do późnych godzin. Czy to prawda?

Każda przerwa się kiedyś kończy :-). A na poważnie, to faktycznie, dzień pracy jest nieco inaczej zorganizowany niż w Polsce.

Typowy start to 09:00. Wiele rzeczy omawia się przy kawie, posiłk- stąd wrażenie wiecznie trwającej przerwy... jednak praktycznie to czas konsultacji tematów służbowych.

W godzinach 12:00 - 14:00 zamiera życie biurowe, zamykane są mniejsze sklepy, punkty usługowe, banki oraz poczta. To czas gdy większość wychodzi na lunch, uprawiać sport. Otwarte są restauracje i bary.

Koniec pracy to zazwyczaj 18:00, choć jest różnie- pracujemy w projekcie, który ma też swoje wymagania.

A czy są jakieś zwyczaje, albo zasady, które mile widziałabyś u nas nad Wisłą?

Absolutnie nie mamy się czego wstydzić. Serwis klienta, usługi telekomunikacyjne czy działanie sektora bankowego stoją w Polsce na zdecydowanie wyższym poziomie. Piszę te słowa jako klient i użytkownik usług.

Godziny otwarcia restauracji 12:00 - 14:00 i 19:00 - 22:00 to we Francji norma. Stan toalet w restauracjach pozostawia wiele do życzenia.

Natomiast płynność ruchu samochodowego i poszanowanie dla pieszych budzą mój szacunek. Kultura wychodzenia na rodzinne spacery i posiłki, wszyscy uprawiają sporty- aż miło popatrzeć!

Całowanie dwa razy w policzki z absolutnie każdym: dorosłym, dzieckiem, prywatnie, służbowo - tu mam mieszane uczucia.

Przejdę na chwilę na grunt prywatny. Jak zaaklimatyzowaliście się jako rodzina w nowym miejscu? Jak dzieci?

Pierwsze tygodnie to oczy szeroko otwarte i obserwujemy: zasady działania szkoły, wywozu śmieci, wybór dostawcy internetu, etc. cała przyziemna logistyka związana z nowym miejscem zamieszkania.

Rodzina natychmiast odnalazła się w nowych dwujęzycznym środowiskach. W szkole jest wiele rodzin ekspackich - w podobnej sytuacji do naszej. Bardzo otwarci na kontakt. Podczas weekendowych spotkań mamy możliwość porównać nasze doświadczenia życia codziennego z ludźmi z wszystkich kontynentów. Ciekawe spostrzeżenia, pełen przekrój istniejących akcentów w języku francuskim i angielskim.

Z ciekawostek: Francja cały czas posługuje się czekami. Tak, to takie papierowe książeczki, dzięki którym można dokonać płatności, które w Polsce zostały wyparte przez karty debetowe/ kredytowe dobre 20 lat temu.

No i ostatnie pytanie – z perspektywy czasu. Czy to była dobra decyzja? Podjęlibyście ją jeszcze raz?

To bardzo ciekawe doświadczenie w życiu prywatnym i zawodowym. Adaptacja w nowym miejscu przebiegła zaskakująco dobrze. Z rozmów z innymi ekspatami wynika jednak, że to połowa sukcesu. Druga połowa sukcesu to adaptacja po powrocie do kraju.

W naszym przypadku, bazując na doświadczeniach do tej pory - zdecydowanie właściwa decyzja - międzynarodowe środowisko pracy, rozwój językowy dzieci.

Sylwia