Praca bez biurka i w różnych częściach świata! Aga Yener odkrywa kulisy swojego zawodu

WYWIADY

Opublikowano przez:

Aga, poprosiłam Cię o wywiad ponieważ zwróciłam uwagę na Twoją pracę, tak bardzo różniącą się od tej typowo korporacyjnej, która niezależnie od profilu zawodowego kojarzy się przede wszystkim z biurkiem, komputerem i telefonem. Pracujesz w dużej firmie, w której nie brakuje pewnie tego typu stanowisk – ale Twoje jest zupełnie inne. Możesz opowiedzieć powiedzieć czym się zajmujesz?

Jestem pilotem wycieczek w największym. Biurze Podróży w Polsce. Zdecydowanie jest to typowa korporacja ale dla tych którzy pracują w kraju. Ja wsiadam w samolot, ląduję w pięknym miejscu na świecie i zaczynam swoje opowieści… Kreuję sobie swoją rzeczywistość oczywiście zgodnie z wytyczonym programem. Nie mogę niczego ominąć, za to bardzo często dodaję coś od siebie, co uważam wzbogaci ten program. Jako pilot dbam przede wszystkim o organizację, ale też o poziom merytoryczny imprezy.

Jak to się stało, że jesteś tu, gdzie jesteś?

Najprościej powiedzieć, że był to przypadek, ale ja nie wierzę w przypadki. Wszystko ma swój cel. W 1997 studiowałam dziennikarstwo na UW, pracowałam w Polskim Stowarzyszeniu Jazzowym i swoje życie zawodowe wiązałam z masową kulturą. Moja przyjaciółka studiowała turystykę i pracowała już w Biurze Podróży. Zaprosiła mnie na służbowy wyjazd i … przepadłam! Wydawało mi

Się jak teraz wielu moim turystom, że ludzie pracujący w tej branży są wiecznie na wakacjach… Tez tak chciałam!  Oczywiście rzeczywistość okazała się mniej kolorowa niż myślałam, ale i tak odkryłam swoja wymarzona prace!

Jakie według Ciebie mieć najlepiej: wykształcenie, predyspozycje, aby wykonywać taki zawód?

Nie trzeba jak widać być absolwentem turystyki by wykonywać ten zawód. Tu liczy się poza wiedza merytoryczna jeszcze technika pracy z człowiekiem. Dobrze mieć wyksztalcenie humanistyczne, wiedze historyczna, z dziedziny historii sztuki, danych kultur, ale przede wszystkim trzeba lubić ludzi, mieć cierpliwość, empatie, być odpornym na stres, kreatywnym i odpowiedzialnym.  To nie tylko moja praca, taka też jestem prywatnie. Jestem ciekawa świata i otwarta na nowe, nieznane.

Ile czasu miesięcznie/rocznie spędzasz w podróży? Jak wygląda umowa z firmą? Bo w końcu pracujesz też w weekendy więc jakoś musisz je potem odebrać?

W tej pracy może zdarzyć się wszystko! Jestem pilotem pracującym w wielu miejscach na świecie: na Bliskim Wschodzie, w Azji, Afryce, Ameryce, no i oczywiście w Europie. Nie ograniczam się do jednego kierunku co oczywiście przekłada się na ilość wyjazdów. Tu nie ma ścisłej reguły, stałego grafiku pracy. W tym roku wyjechałam w styczniu do Indii na 6 tygodni. Potem wracałam do kraju praktycznie tylko na dzień, dwa by przepakować walizki i polecieć w inne miejsce świata. To był bardzo pracowity rok. Teraz znów wróciłam z Indii, gdzie byłam 5 tygodni. Mam trochę wolnego przed Świętami, bo to moja święta zasada, że wtedy nie pracuje. Są rzeczy ważne i ważniejsze! A potem znów szykuje się (oby) pracowity rok. Pracuje na stałą umowę o prace.  Oczywiście, jako że jest to korporacja to już odpowiednio Działy HR, Księgowość monitorują wszystkie moje należne dni do odbioru.  To nie jest typowa praca od poniedziałku do piątku. Jak wyjeżdżam to jestem w pracy cala dobę. Taki rodzaj pracy.

Co najbardziej lubisz/cenisz w swojej pracy. Jakie masz wyzwania, w których lubisz się realizować?

Najbardziej lubię tę różnorodność, niepowtarzalność. To, że w tym tygodniu chodzę po pustyni między wielbłądami a za tydzień będę piła kawę na Polach Elizejskich i zachwycała się sztuką w paryskich muzeach. Obchodzę Diwali, Holi i cieszę oczy szopką w Betlejem. Poza tym nawet jak pracuję dłużej na danym kierunku to i tak każda wycieczka jest inna, bo każda grupa jest inna! A to przecież ludzie tworzą odpowiednią atmosferę!  Poza tym to ja sama kreuję wizję danego kraju, przekazuję ludziom obraz widziany moimi oczami. W Indiach wolę skupić się na pięknie pałaców i życiu maharadżów niż na biedzie i brudzie ulicy. Ludzi przenoszę tam do bajki a nie utwierdzam w cierpieniu najuboższych. Świata nie zmienię, ale stworzę urlop marzeń. Największym wyzwaniem oczywiście jest pojechać gdzieś pierwszy raz i zrealizować tak program, by nikt się nawet nie domyślił, że nigdy tu nie byłam.  Lubię tę adrenalinę „pierwszego razu”, ale zdecydowanie bardziej wolę „ulepszać” swoje programy o nowe, piękne miejsca, lokalne przysmaki czy stroje lokalne, w których często się pokazuję w pracy. Można by pomyśleć, że czego nie dopowiem to dowyglądam, ale poza tym lubię się wkomponowywać w otoczenie, dopełniać je. Turyści też są zachwyceni moimi przebierankami, szczególnie w Indiach”

Co w takim razie jest najsłabszym punktem Twojej pracy, co Tobie najbardziej przeszkadza?

 Najtrudniejsze dla mnie są nocne, dalekie loty. Kilka godzin w samolocie, kilka godzin na lotnisku dają nam kilkanaście godzin w podroży. Czasami po wylądowaniu od razu realizuje program i w hotelu, po pracy jestem późnym wieczorem. To bardzo męczące fizycznie.  Ale chyba to jedyna niedogodność w tej pracy. Mogę oczywiście zostać tez wysłana do kraju, którego bardzo nie lubię – wtedy tez niezbyt komfortowo się czuję, bo jak tu wykrzesać w sobie tę miłość to tego miejsca i zarazić nią turystę… No, ale póki co mnie to omija.

Czy mając zobowiązania takie jak rodzina, można wciąż pracować w tym zawodzie? Domyślam się, że to często kwestia dobrej organizacji – ale jak to wygląda w praktyce?

Moim zdaniem zdecydowanie jest to zawód dla osób bez zobowiązań, ale nie możemy się też wszyscy skazywać na samotność. To prawda, to kwestia dobrej organizacji i wyrozumiałości partnera oczywiście. Znam wielu pilotów, którzy mają rodziny, dzieci i jakoś to działa. Pracują może mniej, z dłuższymi przerwami na życie normalne, ale jednak pracują! To kwestia indywidualna. Takie życie na walizkach, przy pełnej dyspozycyjności może być utrudnieniem dla wielu ludzi pracujących stacjonarnie. Ja sama jestem bardzo wdzięczna swojej rodzinie, że kiedyś specjalnie dla mnie obchodzili Wigilię 13 czy 17 grudnia żebym mogła spokojnie wyjechać do pracy. Teraz już oszczędzam im takich „nienormalności „mojego zawodu. Tak samo z wakacjami z przyjaciółmi. Od kilku lat stały się moim rytuałem wiec najpierw planujemy wakacje, a ja potem dostosowuję wyjazdy do tego terminu. To taka moja „normalność w nienormalności”. Jak się chce to wszystko można!

A teraz temat, na który czekałam: piękne zdjęcia. Jeśli ktoś śledzi Twoją stronę na FB coś o tym wie. Na wszystkich główną bohaterką jesteś TY – i co przykuwa wzrok – zawsze ubrana odpowiednio do pięknej scenerii, w której właśnie się znajdujesz. Do tego zawsze radosna! Przychodzi mi na myśl „Jedz, módl się, kochaj” Elisabeth Giblert. Jak dla mnie, to dwa w jednym: afirmacja życia i szczera reklama miejsca, w którym jesteś. Powiedz, kto decyduje o tym, gdzie i kiedy zrobić zdjęcie – i co mnie dodatkowo zastanawia, kto jest zazwyczaj autorem?

 Cieszę się, że Ci się podobają! Wiele osób mi o tym mówi, dla wielu są też inspiracja do podroży, bo akurat zobaczyli u mnie jakieś piękne zdjęcie tego miejsca. Bardzo jestem z tego dumna! Jak widzisz lubię pasować do otoczenia. Jestem estetką, dbam o szczegóły. Dodatkowo znajomość kraju, zwyczajów pomaga mi w tym bardzo. Moje kolorowe turbany stały się już moim znakiem rozpoznawczym, ale co mile dla mnie bardzo – niektórzy moi koledzy zaczęli mnie naśladować! Niesamowite, że przytoczyłaś tutaj „Jedz, módl się, kochaj” – to moja dewiza życiowa. Ostatnio na Goa kupiłam piękny obraz pod tytułem Love i artystka jako dedykację napisała mi to motto, bo jej się ze mną kojarzyło! Cieszę się, że ludzie mnie tak odbierają. Uwielbiam jeść i karmić innych na wycieczkach, poznawać dany kraj poprzez smaki i zapachy! To najprzyjemniejsza forma poznawcza! Uwielbiam jak grupy na tyle mi ufają, że jedzą ze mną uliczne przysmaki, pija kokosy ścięte prosto z drzewa, żują trzcinę cukrową ściętą maczetą na plantacji. Boże jak to smakuje!!! Bo do tego dochodzą jeszcze emocje!  Wszystko to staram się uchwycić na zdjęciach. Dla mnie to konkretne obrazy. Kadruje je tak jakby to była konkretna kompozycja. W zasadzie to czasami konkretny obraz, sytuacja, kolor zatrzymuje mnie i każe się sfotografować. Tak samo jest ze zdjęciami z moja osoba. Widzę, jak chce być tam wkomponowana i proszę często przypadkowe osoby o zrobienie zdjęcia. Inaczej jest na wakacjach z przyjaciółmi, bo możemy się bawić obrazami, kompozycjami, strojami. Mam tez wiele osób, z którymi pracuje. One doskonale znają najlepsze miejsca i robią mi wyjątkowe zdjęcia!

Oprócz zdjęć facebookowych przedstawiających Ciebie, w swoich zbiorach masz też wiele innych wykonanych przez Ciebie podczas licznych podróży. Niedawno w Mińsku odbyła się też wystawa Twoich prac. Możesz coś więcej o tym wydarzeniu?

Wystawa „Dzieci Świata” to pomysł mojej przyjaciółki i Muzeum Ziemi Mińskiej. Pewne zdjęcie chińskiego chłopca z miską ryżu skradło ich serca, a ponieważ też śledzą mojego FB i widzieli wiele zdjęć dzieci z egzotycznych miejsc na świecie to zaproponowali mi zobrazowanie wystawy. Wszystko zbiegło się z Dniem Dziecka, tak więc było to wydarzenie na skalę lokalną. Przychodziły dzieci z mińskich przedszkoli i szkół. Wszystkim bardzo podobały się barwne, energetyczne i egzotyczne fotografie z Indii, Chin, Tajlandii, Sri Lanki, Kambodzy. Miało to też wymiar edukacyjny, bo dzieciaki były bardzo ciekawe różnorodności swoich rówieśników ze zdjęć. Czym się bawią, co jedzą, czemu tak wyglądają. Byłam wiec pilotem swojej własnej wystawy.  Fajnie, żeby młode pokolenie było otwarte na inne kultury z ich różnorodnością! Świat się bardzo kurczy, miesza kulturowo, dziś inny kolor skóry w klasie nie dziwi jak za moich czasów. Poza tym bardzo mnie cieszyły opinie wielu zwiedzających Wystawę, że te zdjęcia są takie inne, cieple, kobiece. Oczywiście – to są moje zdjęcia i pokazują moja wrażliwość. Ostatnio oglądałam zdjęcia Macieja Zienia z Maroka – mówią więcej o jego wrażliwości niż jego piękne, ulotne suknie. Dla takich ludzi, którzy to widzą i doceniają warto robić zdjęcia.

Czy masz jakieś marzenia, plany związane z taką twórczością?

Wystawa miała dobry odbiór, Muzeum ma dobra energię – kto wie może kiedyś się znów spotkamy na Wystawie Kobiety Świata albo Potrawy ze Świata. Uwielbiam uchwycić piękno egzotycznych kobiet, Hinduski są moim zdaniem najpiękniejsze w swojej subtelności, kobiecości i kolorystyce. Kto wie, może kiedyś na Dzień Kobiet znów zawieszą moje kolorowe fotografie. Mogę też dołączyć barwne, egzotyczne stroje i będzie prawdziwy happening. Może też porozmawiamy o sytuacji kobiet na świecie – to zawsze intrygujący temat. Myślę, że te wszystkie pyszności, które zatrzymuję w kadrze też byłyby ciekawe w polaczeniu z egzotycznym gotowaniem. Pomysłów jak widzisz nie brakuje…

Poszłabyś pracować za biurkiem?😊

Chyba tylko bym tam usiadła, żeby stworzyć jakiś artystyczny projekt, plan bajkowych wesel w Indiach czy zarządzała zza biurka kolonialną willą na Goa otwartą dla kobiecych przemian i rozwoju.

Moje biurko nigdy nie będzie stało w open space korporacyjnym tylko w pokoju z widokiem na palmy i morze…

A na koniec? Gdzie Ty spędzasz wakacje?

Oczywiście ja też musze naładować akumulatory na wakacjach. To zrozumiale, że nie są to wycieczki objazdowe… Musze odpocząć od takiej właśnie formy wypoczynku. Wole pojechać z przyjacielem na nasze ukochane greckie wyspy, żeby rozkoszować się dobrym jedzeniem, winem i powolnością dnia codziennego. Lubimy tez wycieczkowe Rejsy po krajach śródziemnomorskich czy wyspach karaibskich.  Opływamy wtedy w luksusie dobrze się bawiąc.  Z przyjaciółka mamy rytuał wyjazdów raz w roku w piękne miejsca. Wróciliśmy władnie z Goa. To był prawdziwy quality time – joga, mądre rozmowy, długie spacery, piękna przyroda. Poza tym często wyjednam na jakieś kursy dokształcające. Tez traktuje to jako formę wypoczynku. Sztuka czy fotografia we Florencji to sama przyjemność.

Dzięki!

To ja bardzo dziękuję! ❤️

 

Agnieszka Yener – absowentka Dziennkiarstwa UW, Luxury& Life Style w Polimoda, Florencja. Pilot i przewodnik międzykulturowy. Kocha swoją pracę, która raczej jest jej stylem bycia a nie obowiązkiem. Zasada główna, którą się kieruje to – ludzie i tak zapomną co powiedziałaś, ale nie zapomną jak się czuli. Wiec maja sie czuć jak najlepiej!