PR-OWIEC w korporacji

Naszą rozmówczynią jest z Paulina Bear, która zawodowo - prowadzi, koordynuje, monitoruje i realizuje projekty w obszarach: marketingu, reklamy, Social Media, PR, SEO/SEM. Paulina jest także autorką bloga PR-OWIEC.pl, na którym przedstawia swoje spojrzenie na temat public relations, najnowszych kampanii promocyjnych i wszystkich dobrych działań kreatywnych.

-Korporacja to rozumiem dla Ciebie już przeszłość. Jak odległa i ile czasu spędziłaś na jej łonie?

Pracowałam w korporacji ponad 3 lata temu, przez prawie 2 lata. W Mediach Regionalnych w dziale marketingu, w oddziale zielonogórskim rozpoczęłam staż, a później stałą pracę na stanowisku specjalisty ds. marketingu. To była moja pierwsza praca w branży, miałam wtedy 21 lat i naprawdę rzucono mnie w paszczę lwa.

zdjęce-pr-Dlaczego trafiłaś właśnie tam? Pierwsza praca może zaszufladkować na wiele lat, zwłaszcza w dużej firmie, gdzie często otrzymujemy wąski zakres odpowiedzialności. To był więc przypadek czy zamiar?

Zdecydowanie zamierzone działanie. W 2010 roku zaczęłam studia zaoczne na Uniwersytecie Wrocławskim, specjalizacja Public Relations i postanowiłam znaleźć firmę, w której będę mogła rozpocząć swoją przygodę z marketingiem i PR. Z perspektywy czasu to była doskonała decyzja. Otrzymałam również propozycję pracy w agencji reklamowej, jednak to właśnie w korporacji chciałam pracować. Nie żałuję swojej decyzji. Nigdzie indziej się nie nauczyłam tyle, co w pracy w korporacji. Regularne szkolenia, awans, stabilizacja zawodowa i finansowa, wyjazdy służbowe, poznawanie wpływowych ludzi, planowane, długoterminowe działania marketingowe, spotkania działu marketingu oraz podwyżki. Oczywiście nie była to idealna praca. W pewnym momencie pojawił się ogromny stres, presja, odczuwalna była również ścisła hierarchia stanowisk. Wszystko trwało do czasu. Do czasu, kiedy nadszedł kryzys, zwolnienia grupowe i konsolidacja... Wtedy przekonanie o stabilizacji zawodowej już nie wystarczyło.

-Co powiesz o klimacie pracy jakiego doświadczyłaś w korporacji. Czy wracając wspomnieniami do tamtych czasów zdarza Ci się do czegoś tęsknić? Czy raczej wzdychasz z ulgą?

 Pracę w korporacji wspominam głównie pozytywnie, ale to z pewnością z tego względu, że wyparłam złe wspomnienia. Przyznaję, że była to ciężka i wymagająca praca. Dla osoby, która rozpoczęła dopiero co swoją przygodę - nawet dość trudna. W pewnym momencie chciałam po prostu stamtąd uciec. Niepewna perspektywa, jaką czekały w tamtych czasach media regionalne i lokalne, pogłębiły jeszcze bardziej moje odczucia. Ale po tylu latach pracy w różnych miejscach, to właśnie z ludźmi, z którymi pracowałam w korporacji nadal utrzymuję kontakt. Pomimo tego, że nie pracujemy już razem ciągle mamy o czym rozmawiać, wciąż interesuje nas, co dzieje się w byłej pracy i nadal potrafimy się świetnie bawić w swoim towarzystwie. Wydaje mi się, że byliśmy zgranym, 8-osobowym zespołem, z którego obecnie pozostała na swoim stanowisku tylko jedna osoba.

-Co się stało, że zakończyłaś swoją pracę w korporacji? Wyglądasz na dynamiczną, przebojową kobietę. Być może mając takie cechy zrobiłabyś karierę? Czy kiedykolwiek o tym myślałaś, patrząc na kolegów/koleżanki na wyższych szczeblach?

 Znalezienie odpowiedniej pracy, w tak mało rozwojowym mieście, gdzie dobrych pracodawców można wyliczyć na palcach jednej ręki - jest kłopotliwe. Jednak decyzja o rozstaniu się z pracodawcą  nie była dla mnie trudną decyzją. W czasach konsolidacji i zwolnień grupowych – było to dla mnie zrozumiałe. Dosłownie po dwóch dniach znalazłam nową, lepiej płatną pracę i już na stanowisku specjalista ds. public relations. Co uważam za swój sukces i awans. Jestem zdania, że nie trzeba pracować w jednym miejscu 10 lat, aby odnieść sukces. To właśnie dzięki temu, że pracowałam w korporacji, małym przedsiębiorstwie oraz agencji marketingowej mogę obecnie pracować w rozwojowej firmie, gdzie samodzielnie tworzę strategię marketingową, decyduję o planach, kierunku rozwoju marki czy zarządzam działem marketingu.

zdjęci1-Twój świat to marketing. Marketing w korporacji, a w mniejszej firmie to pewnie dwa różne światy. Gdzie jest szansa na lepszy rozwój z taką pasją jak Twoja?

 Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. I powiem szczerze, że często się zastanawiam  nad tym. Idealnie pasuje tu powiedzenie „Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. Gdy widzę jakie koleżanka z korporacji odnosi sukcesy z chęcią powróciłaby do tamtych czasów, ale z drugiej strony ona z pewnością podobnie patrzy na mnie. Z doświadczenia, jakie przeżyłam, mogę stwierdzić, że nie ma znaczenia, czy pracujemy w korporacji czy małym przedsiębiorstwie jeżeli trafimy na świadomych, zaangażowanych i otwartych ludzi na działania marketingowe - wszędzie rozwiniemy swoje skrzydła. Przecież wiele zależy od naszego zaangażowania i od samego pracodawcy.

-Jesteś autorką bloga PR-OWIEC. Powiedz coś o nim. Dlaczego powstał, co tam znajdziemy i kogo zaprosisz na stronę? Może Korposfera powinna częściej zaglądać, aby lepiej dotrzeć do swoich potencjalnych odbiorców? 🙂

 Blog pr-owiec.pl to prawdopodobnie najlepszy blog o marketingu, social mediach czy public relations. A tak na serio. To cząstka mnie samej. I choć z pewnością za mało pojawia się na nim artykułów, za mało poświęcam mu nadal czasu to ogromnie satysfakcjonuje mnie każdy komentarz, polubienie wpisu czy rosnące odwiedziny na blogu. Pozytywne słowa od osób mi obcych są naprawdę budujące i utwierdzają mnie w tym, po co to robię. Choć początkowe zamierzenie było zupełne inne. W trakcie studiów magisterskich pracowałam już jako specjalista ds. public relations, jednak po ich zakończeniu brakowało mi teoretycznego obcowania z branżą, a także możliwości się wypowiedzenia. Plan był taki – przybliżyć „zwykłemu” czytelnikowi dziedzinę, jaką jest public relations. W pewnym momencie to już mi nie wystarczało. Wzrosło również samo zainteresowanie blogiem w branży, dlatego rozszerzyłam jego tematykę o marketing, reklamę, social media, a obecnie o motywację i rozwój osobisty. Dzięki niemu mogę się uczyć, dzielić się swoimi przemyśleniami i wiedzą, ale co najważniejsze podejmować nowe, zawodowe wyzwania.

-Masz wiele doświadczeń, zarówno zawodowych, jak i pewnie ogólnoludzkich, bo to raczej idzie w parze. Jaki jest więc przepis na zawodowy, ale również życiowy sukces według Pauliny?

Nie mam przepisu na sukces, bo ogólnie taki nie istnieje. Nie chcę tu opowiadać banałów. Ale wiem jedno, warto w życiu być upartym, szczerym, empatycznym człowiekiem i może tak jak Steve Jobs powtarzać sobie „Gdyby dzisiaj był ostatni dzień mojego życia, to co chciałbym zrobić, jak mógłbym go wykorzystać?” Reszta to ciężka praca i wyrzeczenia albo jak kto woli „Wola Boska”.

 

PRowiec-logo

PR-OWIEC.pl subiektywne spojrzenie na temat public relations, najnowszych kampanii promocyjnych i wszystkich dobrych działań kreatywnych.

Sylwia