Pierwszy dzień w korpo

KARIERASZUKAJĄC PRACY

Opublikowano przez:

Jestem specyficznym przypadkiem, który nie dość, że pracuje ponad 15 lat w korporacji to dodatkowo – w tej samej. Przeszłam długą drogę od miejsca, w którym byłam na początku, do tego w którym jestem teraz. Kilka razy poważnie myślałam o zmianie pracy i właśnie wtedy coś mnie w niej zatrzymywało. Podejmowałam się wielu wyzwań i zgłębiałam różne obszary. Jednak co tu oszukiwać, to wciąż ta sama firma od tylu lat..

Do dziś pamiętam swój pierwszy dzień w pracy. Było lato 1999 roku, pędziłam przez miasto różnymi środkami lokomocji do pięknego, nowego budynku w centrum stolicy. Takie biurowce robiły wrażenie. Teraz to normalka. Zaprowadzono mnie do działu księgowości – bo tam właśnie zostałam zatrudniona, dostałam biurko i komputer i trzy koleżanki w pokoju. Przedstawiono mi cały departament i oczywiście nie zapamiętałam żadnego imienia. Potem w małym kantorku wydano mi mnóstwo pierdół biurowych typu żółte karteczki, długopisy, spinacze i inne tym podobne. Byłam zachwycona, wszystko było takie „amerykanske”. Wszyscy byli bardzo mili, powiedzieli mi gdzie kuchnia, gdzie kawa, gdzie jest najbliższy sklep, gdzie można coś zjeść.

Co dziś może wydawać się dziwne i śmieszne – pamiętam ten dzień również z innego powodu. Gdy uzyskałam dostęp do komputera (co w dzisiejszych czasach zdarza się trochę trwać..) pierwszy raz na oczy zobaczyłam internet oraz dostałam pierwszego e-maila 🙂 To był czad! Na plecach poczułam oddech XXI wieku.

Oczywiście zostałam też w między czasie poinstruowana o moich obowiązkach, które po kilku dniach okazały się dość nudne bo przydzielono mnie do najbardziej upierdliwej roboty w zespole. Jako nowicjusz musiałam to jednak przez jakiś czas zdzierżyć.

A Wy jakie macie wspomnienia z pierwszego dnia pracy w korpo?

„Młody pracownik”

Młody, niedawno zatrudniony pracownik wychodzi wieczorem z opustoszałego już biura. Na korytarzu spotyka swojego prezesa stojącego nad niszczarką z jakimś ważnym pismem, opatrzonym mnóstwem pieczątek.

Prezes minę ma zakłopotaną.
- Czy potrafi pan obsłużyć tą maszynę? - pyta prezes.

- Oczywiście - odpowiada pracownik.
Bierze dokument, wkłada do szczeliny, naciska START. Po chwili dokument znika.

- Doskonale, doskonale - cieszy się prezes - Chciałbym dwie kopie.