Pasjonatka psychologii na stażu w korpo

Iga Będkowska, jest studentką V roku Psychologii Stosowanej na Ujocie. Wierzy, że poprzez szerzenie wiedzy psychologicznej, może pozytywnie wpłynąć na życie niejednej osoby. Swoją pasją dzieli się z czytelnikami na autorskim blogu bedkowska.es.  A co robiła na stażu w korporacji? I czemu warto się interesować psychologią?  Opowiada nam w poniższym wywiadzie.

-Iga. Studiujesz psychologię. Czy to wybór z głębokiego przekonania, czy przypadek a miłość przyszła później?

Miłość trwa od gimnazjum - w drugiej albo trzeciej klasie zapisałam się do koła psychologicznego. Pani Beata, nasz szkolny psycholog, zaraziła mnie swoją pasją do tej dziedziny. Już wtedy wiedziałam, że chcę zawodowo nieść pomoc ludziom. W klasie maturalnej brałam pod uwagę studia psychologiczne oraz pielęgniarstwo. Dostałam się na oba kierunki - wybrałam psychologię. Nie pożałowałam tego wyboru.

 -Podczas swojej edukacji zdecydowałaś się na staż. Był to staż w korporacji. Dlaczego podjęłaś taką decyzję? Dlaczego tam?

 Jako psycholog, ma się dość szeroki wachlarz możliwości po studiach, co nie znaczy jednak, że każde drzwi stoją przed nami otworem. Decydując się na staż w korporacji byłam na 3 roku studiów - na tak wczesnym etapie nie ma się niestety możliwości stażowania w klinicznych placówkach. Do korporacji jest się dostać najłatwiej (zarówno w trakcie studiów, jak i po), rzadko zdarza się, by oferowały one staże bezpłatne, dają możliwość nauczenia się czegoś nowego - stwierdziłam, czemu nie? Może akurat praca w dziale HR to będzie to, co chcę robić?

 -Co należało do Twoich obowiązków? Czy dano Ci szanse na bardziej ambitne zadania?

 Moim obowiązkiem było prowadzenie rekrutacji stażowych, pomoc przy organizacji szkoleń wewnętrznych i zewnętrznych, a także opieka nad expatami (załatwianie formalności takich jak zameldowanie, założenie konta w banku, komunikacja miejska, itp.). Te ostatnie czynności wspominam najlepiej i to one stanowiły dla mnie największe wyzwanie. Była to też rzecz, którą jako jedyną prowadziłam sama od początku do końca. Zdarzały się również zadania nie wymagające specjalnych zdolności, czy inteligencji, jak wycinanie kółek i kwadratów na potrzeby jakiegoś szkolenia. Ponarzekałam, ale przecież ktoś te rzeczy musiał robić.

 bedkowska-Czy ciężko było Ci się odnaleźć w tak dużej organizacji?

 Na samym początku przerażała mnie trochę jej struktura oraz to, że muszę zapamiętać wszystkie te nazwiska i kojarzyć twarze ich posiadaczy. Pewnie, gdyby to był inny dział, nie przejmowałabym się tym tak bardzo. Dziewczyny w moim pokoju okazały się cudownymi osobami, z którymi szybko nawiązałam dobry kontakt. Myślę, że to dzięki nim moje wdrożenie przebiegło w miarę lekko i przyjemnie.

 -A co ze specyficznym językiem korporacyjnym, przykładowy ASAP, deadline, EOD etc. Krąży przekonanie, że to specyficzny żargon, który trzeba znać? Spotkałaś się z tym?

 Boże, jak mnie to irytowało! Po czasie zaczęło śmieszyć. Nie trzeba się go specjalnie uczyć, on sam wżera się w twój mózg. Jeszcze długo po zakończeniu stażu zdarzyło mi się użyć jakiegoś „korposłowa”.

 -Jak byś podsumowała swoje pół roku stażu?

 Określiłabym je, jako czas pełen wyzwań i pewnego rozwiązania. Była to moja pierwsza praca, w której faktycznie mogłabym zostać po studiach. Jednak mimo wygodnych warunków, ciepłego biura, pewnej wypłaty - zdecydowałam, że to nie jest to, co chcę w życiu robić. Ze względu na poczucie bezpieczeństwa, jakie dawała ta praca, było mi bardzo ciężko z niej zrezygnować.

 -Co w przyszłości? Czy korporacja to miejsce, do którego chciałabyś trafić? Czy interesuje Cię rozwój w takiej organizacji?

 Na chwilę obecną wykluczam pracę w dziale HR (choć kto wie, różnie życie się może potoczyć). Stwierdziłam, że nie do końca mnie to interesuje. Wydaje mi się, że decyzja o podjęciu pracy w korpo wynika z aktualnych priorytetów danej osoby. Może moje się kiedyś zmienią i jeszcze do niej wrócę.

-Dużo spotykasz się z ludźmi, prowadzisz warsztaty z rozwoju osobistego, prowadzisz bloga. To wszytko pochłania czas. Trzeba być bardzo zmotywowanym żeby wszystko jak to się mówi: ogarnąć. Co Cię nakręca?

 Sił do działania dodają mi osoby, które czytają moje wpisy, komentują lub wysyłają maile, których wydźwięk sprowadza się do stwierdzenia, że wiedza psychologiczna jest ludziom potrzebna. Popularyzowanie psychologii jest rodzajem takiej mojej prywatnej misji. Czasem myślę sobie, ile mniej cierpienia, niezrozumienia, czy smutku, a ile więcej satysfakcji i radości byłoby na tym świecie, gdyby każdy posiadał podstawową wiedzę psychologiczną np. z zakresu psychologii rozwojowej (a propos wychowywania dzieci), psychopatologii (problem stygmatyzacji osób z chorobami psychicznymi), psychologii rehabilitacji (traktowanie i rozumienie potrzeb osób niepełnosprawnych) i z wielu innych „działek”. Ile stereotypów mogłoby runąć na dobre, ile błędów w myśleniu można by uniknąć. Można by było stać się po prostu szczęśliwszym człowiekiem. Taka wizja - świadomego społeczeństwa - mnie nakręca.

 -Kogo byś zaprosiła na swoją stronę „Blog psychologiczno-ironiczny: bedkowska.es”?

 Zapraszam wszystkie osoby chcące nadać swojemu życiu lepszą jakość, poprzez zdobycie wiedzy o sobie i o innych. Piękno psychologii jako nauki polega na tym, że każdy z nas, niezależnie od wieku, płci, czy profesji, może czerpać z niej pełnymi garściami. I zmieniać swoje życie na lepsze.

cropped-cropped-cropped-NOWELOGO-BEDKOWSKA.ES_

bedkowska.es to blog psychologiczno-ironiczny dla ludzi z dystansem do świata chcących zrozumieć siebie i innych, szukających sposobów na kreowanie szczęśliwego, świadomego życia.

Sylwia