Nigdy nie jest za późno na zmiany – Malta oczami Seby

Zmiana kraju i pracy to wyzwanie. Z pewnością łatwiej podjąć decyzję w sprzyjających okolicznościach, kiedy  wszystko na nas czeka: mieszkanie, nowa praca, sprawdzeni znajomi. Najczęściej jednak tak nie jest, a mimo to wielu z nas po cichu marzy o tym, by na nowo złapać wiatr w żagle i odmienić swój los. O tym, czy warto zaryzykować rozmawiamy z Sebastianem. Ponad dwa lata temu zakochał się w uroczej europejskiej wyspie - Malcie, niedawno zrealizował swoje postanowienie i  właśnie stawia na niej pierwsze  kroki jako pełnoprawny mieszkaniec.

DSC_0844

Niedawno zacząłeś swoje nowe życie na Malcie. Skąd ta decyzja? Jak długo żyła w Tobie i co w ostateczności było powodem?

Zajęło mi to dwa lata. Dość długo, ale nie chciałem robić tego spontanicznie. Czekałem na odpowiedni moment życiowy i pogodowy. Dlaczego Malta ? Głównie ze względu na klimat, możliwość posługiwania się językiem angielskim oraz na spokój, dopóki nie ma turystów (śmiech).

Miasteczka na Malcie tętnią życiem, jest bardzo dużo lokalnych małych sklepów, knajpek, punktów usług. Na ulicy widać toczące się spokojne życie. Nie widać pośpiechu, ludzie spacerują wzdłuż morza, odpoczywają na ławkach, nadmorskich skałach czy plażach. Nie ma tutaj dużych supermarketów, biurowców i ekspresowych dróg – choć to pomału się zmienia.

Czy łatwo było się rozstać z firmą, ludźmi, obowiązkami?

Tak, zaskakująco łatwo. Jak pracuje się w dużej firmie, gdzie odejścia są na porządku dziennym rozstanie przebiega dość łatwo i w przyjacielski sposób. Oczywiście brakuje mi tej znanej drogi do pracy, miejsc w których kupowało się po drodze przekąski. Porannej kawy w kuchni ze znajomymi osobami. Historii w projektach, które ciągnęły się miesiącami podczas mojej pracy. To wszystko już nie wróci. W ich miejsce pojawiają się zupełnie nowe wypełniacze dnia codziennego.

Jesteś informatykiem. Jakie masz plany odnośnie ścieżki zawodowej? Szykuje się zmiana profilu?

Nie szykuje się zmiana profilu. Malta to nie miejsce na wdrażanie tego typu zmian. Życie jest tu drogie, a zarobki takie sobie, więc dobrze płatny zawód trudno byłoby zastąpić czymś innym.

Teraz głównie koncentrujesz się na znalezieniu dobrej szkoły do nauki języka angielskiego, myślisz, że Malta to dobre miejsce do tego? Czy kontakt z ludźmi, dla których język angielski też jest obcy ułatwia naukę, integrację w nowym kraju?

Każde miejsce do nauki jest dobre. Kluczem jest systematyczność i samodyscyplina w nauce. Tutaj jest dużo rozpraszaczy, bo przy tak ładnej pogodzie chce się  iść na plaże, przejść wybrzeżem, czy posiedzieć z jednej z setek knajpek przy kawie, winie czy piwie, więc nie jest łatwo  się uczyć. Na ulicy słyszy się głównie maltański pomieszany z dziesiątką języków którymi posługują się turyści, choć główny język komunikacji to oczywiście angielski.

DSC_0996

Masz teraz więcej czasu na rozwijanie swojej pasji. Bardzo lubisz fotografować, odkrywać nowe miejsca. Prowadzisz profil na FB, na którym się tym dzielisz. Masz w tym ukryty cel?

Nie ma w tym ukrytego celu. Robię to głównie dla znajomych, których interesuje co tutaj robię. Malta to ciekawe miejsce, którego nie da poznać w kilka tygodni, więc przez najbliższe miesiące blogowanie będzie jednym z moich ulubionych obowiązków.

Choć jesteś krótko na Malcie, to nie są to Twe pierwsze kroki w tym kraju. Powiedz co Cię zaskoczyło do tej pory,  co jest największym odkryciem?

Zaskoczyło mnie to jak szybko człowiek zmienia swoje przyzwyczajenia. Teraz przy 15 stopniach potrafię powiedzieć „co za mróz” i założyć czapkę na głowę.

Czy Malta to Twoje miejsce na ziemi, czy może jedynie przystanek w jego poszukiwaniu?

Przyjechałem tutaj za późno i jednocześnie za wcześnie, by zostać tu na stałe lub jakiś dłuższy okres, ale kto wie. Malta przechodzi teraz przez rozwój kulturowo -gospodarczo-architektoniczny. Trudno mi ją sobie wyobrazić za 5-10 lat, gdyż dostrzegam dużo zmian jakie zaszły tutaj przez ostanie 2 lata. Na pewno jestem ciekaw, jak ta mała wyspa będzie wyglądała za dekadę, dwie.

DSC_0952

Trzymamy kciuki za Sebastiana i Jego marzenia, które  zaczęły się spełniać. Zainteresowanych zwiedzaniem, a może i życiem na Malcie odsyłamy na profil  Sebbie on the island. Ciekawostki, zabytki,  lokalne smakołyki, piękne zdjęcia i nie tylko...sprawdźcie czym zaskoczy Was Seba. (zdjęcia użyte we wpisie są również jego autorstwa)

Doris