Minimalizm po korporacji

Wywiad z  Katarzyną Kędzierską,  blogerką, prawnikiem, rzecznikiem patentowym. Założycielką SIMPLICITE, największego w Polsce bloga o minimalizmie.

Nie jesteś mitycznym uciekinierem z korporacji. Dobrze się czułaś w swojej firmie. Czy to nie trochę tak, że jednym z podstawowych warunków naszego dobrego samopoczucia i realizacji to ludzie, z którymi  współpracujemy?

To prawda, nie jestem klasycznym przykładem „uciekiniera”, który złorzeczy na korporację i utożsamia ją z największym złem tego świata. Pracowałam w NESTLE, jednej z największych na świecie firm w sektorze FMCG ponad 7 lat i były to dobre lata, spędzone na pracy, która dawała mi mnóstwo satysfakcji i z ogromnie wartościowymi ludźmi. Oczywiście, że jednym z podstawowych warunków naszego dobrego samopoczucia to ludzie, z którymi pracujemy. Miałam to szczęście, że pracowałam z wyjątkowymi osobami.

Kasia Kędzierska - fot. Natalia Sławek

Katarzyna Kędzierska - fot. Natalia Sławek

Co siedziało w Tobie, że dążyłaś do odejścia z firmy? Bo to rozumiem nie był jednorazowy bodziec, tylko coś przemyślanego.

Mój zawód (prawnik, rzecznik patentowy) to zawód wysoce wyspecjalizowany.  To sprawiło, że szukałam dla siebie też innych dróg rozwoju. Razem z moim Partnerem otworzyliśmy jedno z pierwszych w Warszawie biur coworkingowych, co w perspektywie wiązało się z wyższymi zarobkami, ale i rosnącym deficytem czasu. Był taki moment, gdy pracowałam po 12 godzin dziennie, włączając weekendy. Przy takim trybie życia mój organizm zaczął się buntować i pojawiły się kłopoty zdrowotne. Otrzeźwienie przyniosły książki. Przy jednej z przeprowadzek spakowałam do kartonów swoje książki, dokumenty i nagle poczułam ich ciężar. Nie, nie metaforyczny, taki fizyczny ciężar kilkunastu kartonów książek zbieranych przez całe moje życie. I nagle wiedziałam, że nie chcę żyć z tym bagażem, że chcę żyć swobodnie, po swojemu, lekko. Wbrew schematom. Uproszczeniu i oczyszczeniu uległa cała otaczająca mnie przestrzeń, półki opustoszały. Minimalizm na dobre zagościł w moim życiu. Nieoczekiwanie, te zmiany wywołały we mnie potrzebę zmian w sferze zawodowej. Zminimalizowaniu uległ nie tylko stan posiadania, ale także ilość obowiązków, które brałam na siebie dotychczas. Zdecydowałam o odejściu z korporacji. Otworzyłam butikową kancelarię patentową, gdzie mogę swobodnie decydować o przyjmowaniu wyłącznie najciekawszych spraw, o tym, dla kogo i jak długo chcę pracować. Mam czas na ukochane podróże. Stworzyłam bloga. Minimalizm stał się dla mnie narzędziem, które pozwala mi na życie na własnych warunkach. We własnym tempie.

Trzeba mieć jakąś alternatywę rzucając etat. To przynajmniej zdaje się być racjonalne. Co było Twoją?

Nie, wcale nie trzeba mieć alternatywy. Znam wiele przypadków osób, które odeszły praktycznie „z dnia na dzień” i dopiero po takiej mocnej zmianie zaczęły budować sobie nową rzeczywistość zawodową. Każdy z nas ma inną osobowość, inne umiejętności i predyspozycje, i nie ma tutaj jednego, dobrego rozwiązania. Osobiście, potrzebuję mieć „plan B” i dlatego do swojego odejścia dość starannie się przygotowałam. W momencie składania wypowiedzenia, COPOINT, prowadzone przeze mnie biuro coworkingowe w Warszawie, miało już ugruntowaną pozycję, stałych Klientów, a co za tym idzie, dawało mi finansowe oparcie po rezygnacji ze stałego wynagrodzenia.

Czy zaobserwowałaś jakieś zjawiska w swojej lub innych dużych firmach, które Cię wyjątkowo rażą?

Nie mogę się wypowiadać o innych dużych firmach, jedynie o tej, w której sama pracowałam. Największy kłopot w dużych organizacjach to brak elastyczności, który wynika oczywiście z konieczności wprowadzania dość sztywnych procedur przy ogromnej skali działania. Nie powiedziałabym, że mnie to razi, to raczej zwyczajnie moja osobista obserwacja. Co do reszty „strasznych historii”, które opowiada się o życiu w korporacji to myślę, że to kwestia kultury pracy wprowadzanej przez konkretne osoby. Jeśli trafimy na fatalnego szefa, czy też managera lub dyrektora, to praca będzie trudna niezależnie od tego, czy pracujemy w małej, rodzinnej firmie, czy ogromnej korporacji.

Skąd pomysł na bloga o minimaliźmie? Czy to też rodziło się w głowie przez jakiś czas?

Blog powstał, gdy jeszcze pracowałam w korporacji. Było to moje miejsce w sieci, gdzie dzieliłam się swoimi inspiracjami, moją estetyką. W tamtym czasie niewiele osób wiedziało o istnieniu bloga, a ja bardzo nieśmiało stawiałam pierwsze kroki w internetowej twórczości. Wiedziałam, że to co tworzę ma wartość, nie miałam jednak odwagi pokazać tego światu. Po odejściu z korporacji, zanim formalnie otworzyłam kancelarię, spontanicznie wyjechałam na 3-tygodniową wyprawę na Kubę. Pamiętam taki moment, gdy w kubańskiej taksówce, gdzieś pomiędzy Hawaną a Trynidadem, przeczytałam w zabranej przez siebie książce jedno zdanie: twórca piszący dla siebie jest jak pijak pijący do lustra. Uświadomiłam sobie wtedy, że to co tworzę na blogu może mieć konkretną wartość. Poczułam, że mój światopogląd, moje przekonania i sposób życia może być inspiracją dla innych. Po powrocie do kraju świadomie zainwestowałam swój czas i energię na pracę nad blogiem. W chwili obecnej, po 2 latach prowadzę najbardziej poczytny blog o minimalizmie w Polsce, co miesiąc odwiedza go ponad 70 000 Czytelników, a teksty liczą prawie 300 000 odsłon.

W krótkim czasie zdobyłaś tylu wiernych czytelników, których pewnie wciąż przybywa. To na prawdę sukces. Jak do nich Katarzyna-Kedzierska-Simplicite-2 (2)dotarłaś? Czy takiego  tematu brakowało w polskiej przestrzeni wirtualnej?

Na takie pytanie bardzo trudno jest odpowiedzieć wprost. Mój blog nie był pierwszym o tematyce minimalizmu, wręcz przeciwnie, w polskiej przestrzeni internetowej sporo jest osób piszących blogi o minimalizmie. Sukces bloga to zawsze wypadkowa wielu czynników: tematu, osobowości Autora, lekkości pisania, umiejętności promocji i wielu innych. Jestem dumna i wdzięczna, że w tak krótkim czasie udało mi się zdobyć tak wielu wspaniałych Czytelników.

Na blogu umieszczasz specjalny planer "Szafa minimalistki". Czy kobiety chętnie korzystają z tego rozwiązania? Jaki masz odzew?

Planer był jedynie pochodną mojego projektu pod tytułem „Szafa Minimalistki”. Tak, nadal cieszy się zainteresowaniem i jest chętnie pobierany przez kolejne osoby.  To ogromnie miłe, gdy widzisz, że Twoja praca ma sens.

Ciekawą pozycją jest też Twój ebook "Co to za materiał?" Skąd pomysł na taki poradnik?

Ebook również powstał niejako przypadkowo. Wprowadzając coraz więcej elementów slow fashion do swojej szafy, nieodzowne było dla mnie zdobycie wiedzy na temat materiałów odzieżowych. Zgłębiając temat, dzieliłam się informacjami na blogu, które finalnie postanowiłam zebrać w jedno miejsce i tak powstał ebook „Co to za materiał? Poradnik materiałoznawstwa odzieżowego”.

A co poza blogiem? Bo czytając o Tobie to na tym nie poprzestaniesz 🙂

Blog jest tylko jednym z moich projektów. Poza SIMPLICITE, prowadzę butikową kancelarię patentową w Warszawie, biura coworkingowe pod marką COPOINT. Jestem również ekspertem w wyjątkowym programie budowania marki osobistej Akademia Marki z Klasą. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to w tym roku ukaże się też moja pierwsza książka o minimalizmie, nakładem wydawnictwa Znak.

11794208_475013659290155_1050735225932820299_o

Simplicite - największy blog o minimalizmie.  Inspiracja i  motywacja do szczęśliwego życia w rytmie slow.

Sylwia