Let’s rock salsa

Ela na co dzień pracuje w departamencie finansowym  międzynarodowej korporacji. Wolne chwile poświęca swojej pasji - salsie. Przeczytajcie jak zaczynała i co jej daje taniec. Może Was zainspiruje?

Ela, od kilku lat taniec, a konkretnie salsa wypełnia twoje życie. Jak to się stało? Zaczęłaś tańczyć bo zawsze o tym marzyłaś czy to przypadek sprawił, że się wciągnęłaś?

Od zawsze lubiłam tańczyć. Już w szkole podstawowej jak tylko miałam okazję uczestniczyłam w kursach tańca np. organizowanych przez szkołę w czasie ferii. Moja przygoda z salsą zaczęła jakieś 7-8 lat temu. Zaczęłam od kursu tańca towarzyskiego. Tam spróbowałam salsy i ona skradła moje serce. Początki były niewinne – jeden kurs dwa razy w tygodniu. Uczyłam się tańczyć chyba ponad rok, później zainteresowałam się jogą i salsa została zepchnięta na boczny tor. Pewnego dnia  zatęskniłam za energetycznym, uwalniającym endorfiny tańcem, poszukałam w Internecie kursów i wybrałam trochę na chybił trafił instruktorów. Poszłam na pierwsze zajęcia – ponownie od podstaw i …. przepadłam. Takich ludzi nie spotkałam wcześniej, mega pozytywni, kochający salsę, taniec.

Zawsze z zajęć wychodzę zadowolona – muzyka uwalnia od wszelkich problemów. Nieraz zaczynam zajęcia w kiepskim nastroju, zmęczona po pracy, ale po kilku minutach pojawia się uśmiech – tu nie da się inaczej. Ten taniec to sama radość          

12596307_1125495434156933_1017373532_nIle czasu w tygodniu poświęcasz na swoją pasję? To duży wysiłek po całym dniu pracy zmusić się do takiej aktywności? 

Prawie dwa lata temu, gdy ponownie wróciłam na salsę chodziłam na kurs, o ile dobrze pamiętam, z zajęciami raz w tygodniu. Obecnie na taniec poświęcam ok. 8 godzin w tygodniu. I nie zmuszam się, przeciwnie nie mogę się doczekać tych zajęć. Ten taniec uzależnia. Jak tańczysz jeden styl np. salsę to  za chwilę masz ochotę na następny styl. I wsiąkasz, zapisujesz się na kolejny kurs bachaty albo kizomby, chcesz tańczyć salsę on1, on2, cubanę, zouka – no i ilość godzin się rozmnaża. Bo jak idziesz na imprezę salsową to chcesz tańczyć a nie podpierać ściany.

Poza tym jest wiele możliwości - są kursy regularne, cash coursy, na których w weekend uczysz się jednego poziomu wybranego tańca, są warsztaty, na których doskonalisz swoje umiejętności, są międzynarodowe festiwale i kongresy, na których uczysz się od najlepszych instruktorów.

Czy to trudny i wymagający styl tańca? Jak to wygląda w kontekście Twoich doświadczeń - początków i tego czego zdążyłaś się już nauczyć?

Salsa to przyjemność, to taniec socjalowy, taniec w którym wyrażasz emocje, to zabawa, radość tańca.  Paradoks polega na tym, że im więcej umiesz tym bardziej uświadamiasz sobie jak niewiele umiesz. Oczywiście jak przypominam sobie początki to nauczyłam się bardzo dużo, ale jak patrzę jak tańczą, jak poruszają się w tańcu nasi instruktorzy to widzę, że jeszcze bardzo dużo pracy przede mną aby móc powiedzieć, że tańczę salsę.  Przychodzi tak etap, gdy uświadamiasz sobie, że potrzebujesz zajęć takich jak bodymovment, styling, aby ładnie się poruszać, ładnie wyglądać w tańcu, zajęć z musicality, aby nauczyć się interpretować muzykę. Przychodzi czas na naukę poprawnych obrotów, spinów itd. lista chyba nie ma końca. Na szczęście salsa to dla mnie zabawa, cieszy mnie to co już osiągnęłam i cieszy mnie, że to cały czas dla mnie wyzwanie i wiele jeszcze do doskonalenia.

Co w salsie lubisz najbardziej?

Energia i atmosfera – to jest to co stawia na nogi, przywraca do życia. Muzyka salsowa ma na mnie zbawienny wpływ, uwalnia endorfiny. Poza tym ludzie – bardzo często, chodzimy do różnych szkół, różnych instruktorów, ale większość z nas jest uzależniona od tańca, jedni od salsy, inni od bachaty, kizomby czy zouka więc gdzie nie pójdziesz tam spotykasz znajome twarze. Idę na imprezę i znam połowę ludzi na sali. Ci ludzie są otwarci i uśmiechnięci. Każdy jest inny, są różne charaktery, każdy ma swoją historię, swoje problemy, ale łączy nas taniec, która daje nam radość. Ostatnio koleżanka z pracy zwróciła mi uwagę, że ja już o niczym innym nie mówię tylko o tańcu… no i to prawda, ten temat jest dominujący. Z salsowymi znajomymi potrafię godzinami rozmawiać o tańcu, muzyce, zajęciach, co było, co będzie, gdzie i kiedy. W Ambassadzie poznałam tu wielu fajnych ludzi, poznałam też osobę, z którą uwielbiam spędzam czas na parkiecie jak i poza nim 🙂 Identyfikuję się z tą szkołą, czuję się tu jak u siebie, zespół instruktorski tworzą fantastyczni ludzie.

Zajęcia to także ludzie, społeczność. Spędzacie ze sobą dużo czasu.  Czy to także przyjaźnie, wspólne inicjatywy w życiu poza12659844_1125495504156926_493804230_n parkietem?

O tak, spędzamy wiele godzin razem na parkiecie na zajęciach na imprezach, wyjazdach salsowych, ale i prywatnych. Właśnie bo szkoła do której chodzę, organizuje wiele wyjazdów podczas których przez cały dzień są warsztaty a wieczorem imprezy, jest świetna zabawa. To są majówki, czerwcówki, wyjazdy na narty, obozy letnie, wspólne wyjazdy na festiwale więc poznajemy się, zaprzyjaźniamy, lubimy spędzać czas razem. Mamy spotkanie świąteczne, wspólnie grillujemy, świętujemy urodziny a nawet narodziny 🙂 Wiadomo, że w tak dużej grupie tworzą się podgrupy albo nawet duety. Nawiązujemy przyjaźnie, sympatie, spotykamy się prywatnie.

Gdybyś chciała polecić innym taką formę spędzania wolnego czasu jakich argumentów użyłabyś aby ich przekonać, że warto?

Ponieważ każdemu opowiadam o salsie wiele osób z mojego otoczenia zaraziłam miłością do tego tańca. Znajomych zasypuję zaproszeniami na nowo powstające kursy, wydarzenia, imprezy. Taniec, salsa to radość i jak słyszą z jakim entuzjazmem o tym mówię to wielu z nich też chce spróbować. To fantastyczna forma aktywności dla ciała i ducha J daje radość, kształtuje sylwetkę – zakwasy zapewnione po dobrej rozgrzewce, poznajesz wielu ludzi, nawiązujesz przyjaźnie. Nie ma co się zastanawiać, trzeba spróbować. Żeby zapisać się na zajęcia nie musisz przyjść z partnerem czy partnerką do tańca, zapisujemy się indywidualnie. Na każdych zajęcia czy to salsy, bachaty, kizomby czy zouka są zmiany w parach co kilka minut. To pomaga partnerowi w nauce prowadzenia a partnerce w nauczeniu się bycia prowadzoną. A poza tym świetnie integruje grupę.  A hasło w mojej szkole to Let’s Rock Salsa!

 

Sylwia