Kobieta pracująca, która żadnej pracy się nie boi

O dzieleniu pasji z pracą, dzieciach i astronomii. Wywiad z Malwiną Ferenz, autorką jednego z najpopularniejszych blogów rodzicielskich  w Polsce "Dzieciowo mi"

Dzień  dobry. Pierwsze pytanie jakie ciśnie się na usta po przejrzeniu Pani bloga to – jak Pani to robi?

Normalnie. My, wielodzietni, mamy taki specjalny guziczek pod czaszką, włączamy go i uruchamiamy opcję turbonapędu i zaginania rzeczywistości 😉 Jedna z blogerek wychowująca jak ja troje dzieci, w tym bliźnięta, ale mieszkająca zagranicą, bez dostępu do babć, mawia, że jak człowiek musi, to sobie poradzi. No więc tak to właśnie jest 🙂

Dwa blogi, o zupełnie odmiennej tematyce a do tego okiełznanie trójki dzieci i praca. Człowiek orkiestra?

Kobieta pracująca, która żadnej pracy się nie boi. Zanim jednak cały splendor spłynie na mnie, co byłoby niesłuszne, muszę powiedzieć, że daje mi się to wszystko pogodzić po pierwsze dlatego, że mój mąż aktywnie uczestniczy w wychowywaniu dzieci i jego pomoc jest nieoceniona, po drugie mogę liczyć na pomoc teściowej, która mieszka blisko i np. zostaje z dziećmi, kiedy ja idę na drugą zmianę, a mąż jeszcze nie wrócił ze swojej pracy. Po trzecie blog o tematyce astronomicznej jest aktualizowany bardzo rzadko i trudno powiedzieć, żeby zajmował mi czas. Po czwarte blog główny, czyli rodzicielski, jest dla mnie źródłem dochodu, co pozwala mi pracować w niepełnym wymiarze godzin, dzięki czemu godzę obie czynności i więcej mnie jest dla dzieci.

 Stawiam na to, że korporacja, w której pani pracuje nie wykorzystuje Pani wolnego czasu i nie zmusza do pracy po godzinach. A przynajmniej nie jest to codzienność. Gdyby było inaczej wcześniej czy później można by się poddać mając tyle pasji zajęć. Czy mam rację?

Oczywiście. Pracuję w contact center jednego z dużych banków w Polsce. Szczerze? To genialna praca dla kogoś, kto ma małe dzieci. Nie ma mowy o żadnym zostawaniu po godzinach i zabieraniu pracy do domu. O określonej godzinie odkładam słuchawki, wyłączam komputer i nic mnie więcej nie obchodzi. Wracam do mojego życia i rodziny. Do tego dochodzi elastyczność w układaniu grafika. Owszem, pracuję na zmiany, ale moje dzieci też chodzą do szkoły na dwie zmiany i w tym wypadku jest to dla mnie korzyść, nie utrudnienie. Gwoli ścisłości jeszcze jakiś czas temu przez dwa lata pracowałam w oddziale banku (innego banku niż teraz). Natłok pracy był tak potężny (nadgodziny, stres, presja itp.), że nie wytrzymałam, złożyłam wypowiedzenie i przez rok moim źródłem dochodu była wyłącznie działalność gospodarcza. Wcześniej prawie w ogóle nie było mnie w domu. To nie do wytrzymania na dłuższą metę z trójką dzieci. Teraz łączę pracę w CC z działalnością. To dla mnie idealny układ.

 Czy Pani zainteresowania spotykają się dobrym odbiorem w firmie? Wśród przełożonych, kolegów? Czasem firmy organizują pracownikom wymianę swoich wzajemnych zainteresowań tworząc do tego odpowiednią oprawę – kluby itp. Jakie są Pani doświadczenia w tym zakresie?

Ludzie, z którymi pracuję, wiedzą, że prowadzę bardzo popularny blog i wiedzą, że jest on też moim źródłem dochodu. Wielu z nich należy od stałych czytelników 🙂 Odbiór jest bardzo dobry, ja jednak oddzielam te dwie sfery. W pracy jestem pracownikiem banku i kropka, blogerką jestem po godzinach. W mojej pracy, jak w wielu korporacjach, rzeczywiście ludzie podejmują jakieś wspólne działania, ale szczerze mówiąc nie interesowałam się tym. Trochę dziki człowiek jestem, nie lubię mówić o blogu, kiedy jestem w pracy 🙂

Dla kogo jest blog „Dieciowo mi!”? Jak powstał pomysł na bloga?

Najogólniej rzecz ujmując - dla rodziców, szczególnie dla kobiet. Czytają go jednak i mężczyźni (jakieś 15% wszystkich czytelników), i osoby, które dzieci nie mają wcale. Czytają, bo lubią.

Jak powstał pomysł na bloga?

No cóż, odpowiedź w dużej mierze określa też, dla kogo jest blog. Powstał 7 lat temu z potrzeby serca i potrzeby bycia przydatnym dla innych. Lubię powiedzenie "idź przez życie tak, aby ślady twoich stóp przetrwały ciebie", dopowiadam jednak, że ważne, aby w pamięci zapisać się dobrze, a nie żeby w ogóle. Rodzicielstwo codziennie dostarcza mi nowych doświadczeń, chciałam podzielić się tym z innymi ludźmi. Mówiąc wprost, czułam, że jeśli nie zacznę tego spisywać, to albo mnie rozsadzi, albo oszaleję 🙂 Dlatego blog ma bardzo silny rys poradniczy, bez roszczenia sobie praw do bycia alfą i omegą, rzecz jasna.

fot. Joanna Witek

fot. Joanna Witek

Jakie tematy cieszą się największym zainteresowaniem na Dzieciowo.pl?

Tematy dostarczające praktycznych wskazówek, porad, wyjaśniające różne sytuacje i sprawy. Ogromnym powodzeniem cieszy się cały cykl ciążowy, czyli opis 40 tygodni, co i jak się dzieje z matką i dzieckiem, przepuszczony przez filtr moich własnych doświadczeń. Najbardziej popularnym tekstem jest wpis o... jelitówce 🙂 W czołówce jest też tekst o tym, jak się przygotować do wyprawy z trójką dzieci do Chorwacji pod namiot, jak rozliczać ulgę na dzieci po zmianach, na jakich zasadach będzie przysługiwać dodatek 500 zł na dziecko, jakie elementy wyprawki szkolnej polecam, a jakich nie itp. Słowem życie, życie, życie i konkrety.

Czy Panowie również zaglądają na „Dzieciowo mi”? Czy znajdą tam coś dla siebie?

Tak jak wspomniałam wcześniej panowie również tu zaglądają i jest ich około 15% wszystkich czytelników. Co znajdą panowie dla siebie? Jako rodzice znajdą to samo, co matki ich dzieci, i zapewne to też będzie ich interesować. Słaba jestem w mężczyznach tak w ogóle, nie mam pojęcia, jaki temat byłby "dla mężczyzn". Nie znam się na nich, nie ogarniam ich świata, a mój własny mąż od kilkunastu lat mnie zaskakuje 🙂

 Jednym z Pani blogów jest „o obrotach sfer niebieskich” czyli o astronomii? Skąd się wzięło zainteresowanie tym tematem?

Zainteresowanie tematem ma uwarunkowania genetyczne. Mój ojciec jest z wykształcenia astronomem, pasja jakoś tak naturalnie spłynęła na mnie. Myśmy w ogóle jako rodzeństwo (mam jeszcze siostrę i brata) byli tak z definicji ciekawi świata, zwłaszcza od strony biologiczno-fizyczno-chemicznej. Widzę, że moje dzieci idą w tym samym kierunku, co niezwykle  mnie cieszy 🙂

A jak i kogo by Pani zachęciła do zajrzenia na swoją strony związanej z astronomią?

O, i to jest blog, na którym większość czytelników stanowią mężczyźni 🙂 Powiem tak, jeśli chcesz zupełnie niezobowiązująco, bez naukowego zadęcia poczytać o czymś tak fascynującym jak kosmos, to zapraszam. Podtytuł bloga to "rzut okiem laika w przestrzeń międzyplanetarną". Tego laika szczególnie podkreślam 🙂

Czy jakieś inne tematy ma Pani w zanadrzu, o których chętnie by zaczęła pisać gdyby tylko miała czas?

Tak, zdecydowanie częściej chciałabym pisać o finansach w kontekście edukacji ekonomicznej, budżetu rodzinnego, ale nie tylko. Myślę, że jest mnóstwo spraw do przekazania, mogę trochę zrobić na tym polu, mogę wypełnić misję bycia pożyteczną. I nie boję się słowa "misja", dokładnie tak traktuję mój blog 🙂

 

dzieciowo_logo_300x100Blog "Dzieciowo mi" - relacja z poligonu życiowego matki-debiutantki oraz miejsce spotkań i wymiany poglądów między rodzicami.

Sylwia